sobota, 17 lutego 2018

ResetBettyTalle-Prolog [opowiadanie autorskie]


Zrób okładkę pliss... Daj znać w kom^^


Notka-Wcielasz sie no.....um...szczerze? We mnie. Tak we MNIE, alicornice pracującą w barze... znaczy możesz czytać to jakbyś był mną.. Tya... Jest rok 2019 tak, rok późniejszy niż teraz. Nigdy nie było wojny, NAWET góry Ebott. Ludzie, potwory ( i kucyki ), żyją normalnie bez walk. (Jest tylko normalny rasizm..) Jedyna walka to moja i Betty. Kim ona jest? Dowiesz sie w tym opowiadaniu. Czytelniczka, ale i może też czytelnik? Sam sie dowiedz...
         
                               Prolog
       It's dead, and New i'am..
Resety to część mojego życia, udaje normalną osobę, lecz naprawde.... nie czuje nic. Przez lata nauczyłam sie je udawać, ale to nie to samo. Lecz, ONA nauczyła mnie czuć wstręt, smutek i nienawiść.. to przez nią nic nie czuje. To przez nią..... RESETUJE. Jak mnie zwą? Kirishe San, ale.....  kim ja mam sie nazwać? Dziewczyną, chłopakiem mogę też, nie mam pojęcia kto jest moją matką i kiedy mnie DOKŁADNIE urodzono. Wszystko w moim życiu jest kłamstwem... czuje sie obca sama sobie, chciała bym być taka jak ty.... ale nie mogę.

Przez mrok błyszczały różowe ślepia tej, której nienawidzę, szykowała sie do ataku. Odwołałam niebiesko-czerwony atak. To nie ma sensu...
-Czyżbyś sie poddała?-Głos odbijał sie od ścian sali tronowej, przez witraże wpadały do środka promienie słońca wraz z świergotem ptaków. Rozprostowałam poranione skrzydła opuszczając głowę, moja determinacja sie w tej chwili wykończyła, nie miałam już sił.-Wiesz..-Szepnęła podchodząc do mnie.- zawsze byłaś żenująca i....!-Resztką sił popchnęłam ją na ścianę. Zachichotała jak małe dziecko.
-Koniec, nie powinnam stać spokojnie, powinnam już wtedy działać....!-Przebiła moją pierś  szpikulcem w kolorze fuksji, gardłowy śmiech odbijał sie echem.. krew wylewała sie na podłogę, brudząc ją. Upadłam na posadzkę   krztusząc sie cieczą.-Nigdy...-Kaszel.-..nie powinnam była ci ufać...Betty..-  Wyszarpała szpikulec z mojej piersi.Po chwili ciemność i...Ten jedyny przycisk był dla mnie ratunkiem, oraz klątwą...
-Kurwa!-Wykrzyknęłam skacząc na równe kopyta, oddech był płytki i urwany a z oczu leciały mi łzy od bólu. To stało sie jakieś pięć resetów temu...Bałam się tych koszmarów, to wszystko przez nią..
-Kiri! Kiri! To sen!-To  chyba Bluebone*...
-Czy ty musisz sie tak się drzeć?!-Purple**...?
-Nic ci nie jest?-Bluebone stał w drzwiach z zanie pokojoną miną, spojrzałam na podłogę chcąc  ukryć przed nim wszystko,  a w mojej głowie tętniła jedna myśl; nie może sie dowiedzieć o tym wszystkim. Jednak Sans chyba coś zauważył, bo podszedł i objął mnie głaszcząc moją czarną skundloną grzywę.-Wiesz, że możesz mi wszystko opowiedzieć..co nie?-Kiwnęłam lekko głową.-Co się dzieje..?-Szepnął. Sans był na ogół troche roztrzepany i głupkowaty jednak umiał słuchać, ale tej prawdy za chiny ludowe nie mógł poznać to by go naraziło na niebezpieczeństwo...
-N...nie mogę ci powiedzieć...-Szepnęłam.-Nie  chcesz tego wiedzieć.. n-naprawde..-Bluebone westchnął ściskając mnie mocniej, jakby był czymś zirytowany oraz zawiedziony.
-Dlaczego?-Problem w tym, że jak raz coś powie to to powtórzy. Zaczęłam go gładzić po plecach z przyzwyczajenia.
-Bo..um..-Mruknęłam-Jeśli ci to powiem to może stać sie coś złego tobie i Purple..-To go zaniepokoiło bo wtulił sie bardziej w mój kark.
-Co takiego jest bardzo niebezpiecznego dla mnie?-Wywróciłam oczami, spojrzał na mnie różowymi źrenicami.
-...-Westchnęłam.-Nie mogę ci tego powiedzieć..
-Sans śpij gdziekolwiek! Byle byś ruszył dupe do roboty!-Pap był wkurwiony..-I kup piwo jak będziesz wracać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz