. Notka od autorki: Choć minęło dokładnie 55dekad Mroczny Dwór był, jest i będzie legendarny. A co jeżeli w głębi lasu, przy twoim domu, istnieje Mroczny Dwór? Zamierzasz odkryć tą tajemnice.. Wcielasz sie w 21 letnią okultystyczke. Opowiadanie typu: Postać x Czytelniczka. Dostosowanie:Baba-Kobiecy czytelnik. Panom niczego nie zabraniam;3. "Czy będą rozdziały 18+?" Tak Midorii będą ;-;. A więc bez przedłu-żacza pa dum tss. Miłego czytania.
Rozdział 1
Twe życzenie jest rozkazem...
Poranną rutynę rozpoczęłaś od pieprznięcia pięścią w budzik, jęknęłaś niezadowolona podnosząc swoje szanowne cztery litery z łóżka. Wpełzłaś do łazienki podchodząc do umywalki, przemyłaś twarz i spojrzałaś kontem oka na siebie. Cóż.....nie wyglądasz najlepiej, ale dobrze na okultystę po robocie. Wczorajszy wieczór był.....okropny. Spojrzałaś na zabandażowaną rękę. Trzeba to czymś przykryć, już i tak ludzie sie na ciebie gapią, miałaś w szafie czarno biały rękaw sięgający od nadgarstka do łokcia, powinien wystarczyć... Wyszłaś z oazy spokoju kierując sie w stronę szafki nocnej na której zostawiłaś sobie ubrania na dziś. W strój wchodziły:Dżinsy, Czarny obcisły Croop-Top, trampki(przy szafce) i bluza z kocimi uszami na kapturze. Podeszłaś do szafy zdejmując bluzke od piżamy. Gdzie to jest...
Wyszłaś z chałupy kierując sie do biedronki, gdy znowu to uczucie zawładnęło tobą, zawsze kiedy przechodzisz obok czujesz strach,szczęście i nie pokój. Ustałaś na przeciwko zarośli te jakby lekko drgnęły. Podeszłaś krok bliżej, znów sie poruszyły i zaczęły sie odchylać. Przetarłaś oczy ze zdumienia, gdy byłaś na przeciwko zielska, te odsłoniło ci piękną ścieżkę. Mało sie zastanawiają weszłaś przez krzaczory. "To szansa na odkrycie co tu jest grane!!"- Myśl przebiła ci mózg na wylot, eureka! Zaczęła biec przez ścieżkę.
Las był ciemny i wilgotny każdy dźwięk wzbudzał twój lęk. Słyszałaś ciche szepty, rozpaczające i błagalne... gałązki chrzęściły pod twoimi stopami, nie czułaś się bezpiecznie... Grunt zaczął pękać przed tobą, pęknięcia okrążyły cie i zaczął się kruszyć, w jednej chwili byłaś na powierzchni, a w drugiej...leciałaś na łeb na szyje w przepaść. Ostatnia myśl która przebiegła ci przez głowę to: Koniec....
-Halo, nic ci nie jest?-Cieniutki, ale zachrypnięty głos wyrwał cie z omdlenia, otworzyłaś oczy ranione nad naturalnym blaskiem księżyca. Obraz robił sie wyraźny i normalny. Przy tobie klęczała brunetka w bluzce na ramiączkach w spodenkach koloru czerni, jej oczy były nie naturalnie szare.-Dantes! Dantes! Do cholery gdzie jesteś!?-Wstała rozglądając sie dookoła, była zestresowana. Dobra usiądziesz raz dwa...
-Aa! Kurwa!-Ból przeszył twoje ciało gdy próbowałaś przyjąć pozycje siedzącą. Dobiegał on z brzucha gdzie była krwawiącą szarpana rana. Dziewczyna schyliła sie mierząc cie zaniepokojonym wzrokiem, potem podniosła swoją torebkę z ziemi.
-Nie ruszaj sie, pójdę po pomoc!-Krzyknęła i zniknęła za krzakami. Obraz zaczął ci sie mulić i po chwili była tylko czerń.
-Hej, dziewczyno! Altris może ona nie żyje?-Męski gruby głos budził po woli twój mózg, ale nadal czułaś sen.
-Nie! Dantes nie myśl po hopnie!-Ten sam głos..
-Pani Altris to bardzo możliwe nikt...-Czemu przerwała? Zaczęłaś otwierać oczy po woli. Dziewczyna która cie znalazła stała tyłem, druga kobieta stała w stroju pokojówki, a mężczyzna siedział przy tobie gładząc twoją dłoń kciukiem. Jego twarz wyraziła szczęście gdy spotkał twój wzrok.
-Witaj my lady, jakie nosisz imię?-Zmierzyłaś go spokojnym wzrokiem, jasno fioletowe włosy, zielonooki, na oko metr 89 z kapeluszem, miał staromodną szatę na sobie w kolorach fioletu i czerni.
-_______-Głos ci drżał.-gdzie ja jestem?
-W Mrocznym dworze!-Odpowiedziała pokojówka nalewając herbatę, położyła filiżankę zo ową cieczą na stoliczku kawowym przy kanapie (na której cie ułożyli..).-Jestem April, hmm.._____ nie spotykane imię w tym świecie.. pochodzisz z wymiaru mroku i światła?-Po patrzyłaś pytająco na nią, mroku i światła.....ziemia! Noc-mrok, światło-dzień! Oto chodzi! Kiwnęłaś mimowolnie głową.
-Ale....Mroczny dwór to legenda...czy nie? Nie wiem...-Skoro to inny wymiar to twoje kurewskie życie zostało w tamtym....HURA! Już lubisz to miejsce! Uśmiechnęłaś sie promiennie.
-April, przygotuj pokój dla gościa!-Służka skinęła głową i wyszła z pokoju.-A więc ____, tak?-Potwierdziłaś-Jestem Altris, właściciela tego dworu. Będziesz u nas sie dobrze bawić! Gryfe!-Zza rogu wychyliła sie służąca.- Przynieś ubrania dla gościa! Wybacz musze iść kolacja sie sama nie upilnuje!- Iii wyszła zostawiając cie z....kim?
-Wybacz za moją nie uprzejmość lady, jestem Dantes drugi właściciel dworu, Altris to moja siostra.-Ukłonił sie nisko. Potem podszedł podnosząc fiolkę z szafki obok...(a raczej z komody).-No tak, w tym wymiarze mamy mikstury na wszystko my lady, ta mikstura jest na rany, uleczy cie.- Nie za bardzo mu ufałaś, ale to tak kurewsko boli..-Mogę?-Spytał otwierając fiolkę. Skinęłaś głową, wylał zawartość fiolki na ranę, która zaczęła się goić.
- Proszę mów mi po imieniu...-Szepnęłaś nie pewnie, usiadł znów obok ciebie patrzył jeszcze tak chwile badając każdy kawałek twojej twarzy.
Dali ci: Bluzke na długi rękaw z odsłoniętymi ramionami w kolorze mięty, czarne dresy, czerwone trampki i opaskę z kocimi uszami. April prowadziła cie do jadalni, korytarzami w kolorach czerni i bieli. Nie miały jakby końca, przechodziłyście przez pomieszczenia najróżniejszego rodzaju.
-To tutaj!-Pokazała na wielkie drzwi, z dębu klamka była z ołowiu w kolorze złota.-Wybacz _______, musze iść po tace z posiłkami, pa!-Wykrzyknęła znikając za rogiem, popchnęłaś ciężkie drzwi, otworzyły sie ze skrzypnięciem. W sali siedzieli wszyscy oprócz Dantesa.
-_______ jak dobrze, w samą porę! Przyznam do twarzy ci w mięcie... siadaj tutaj!-Pokazała na krzesło obok siebie. Stół na oko miał od 4 do 6,50 metra, przykryty był czerwonym jedwabnym obrusem z wydzierganymi napisami:I love you!. Obicie krzeseł były w kolorze żółtym i niebieskim, mroczny dwór nie jest taki mroczny. Usiadłaś na miejsce które wskazała ci Altris.
-A gdzie Dantes?-Spytałaś poprawiając sie na siedzeniu, gospodarz wzruszył ramionami.
Po kolacji do pokoju odprowadziła cie Altris. Dantesa jak niebyło tak nie ma, niepokój u Altri narastał. Leżałaś na łóżku chcąc zasnąć jak najszybciej, w pożyczonych piżamach. Nagle ktoś zapukał delikatnie i cichutko w drzwi.
-My la....______,możemy porozmawiać?-Burknęłaś pod nosem:wypierdalaj ja śpie, gdy zrozumiałam że to Dantes. Wyskoczyłam na równe nogi i zapaliłam światło. Zamaszystym ruchem otworzyłaś drzwi.
-Słucham.-Odpowiedziałaś z spokojnym i troskliwym wyrazem twarzy.
-Mogę cie o coś zapytać?-Podrapał sie po tyle głowy przekręciłaś głowę niczym szczeniaczek. O co mu chodzi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz